Gwiazda

Ostatnio mam taki obraz: gwiazda rozświetlająca złoto-białym światłem szklany pokój w przestrzeni niebieskiej. To jest pałac snów, na ścianach którego maluje się wszechświaty. Jest on zawarty w myślach ludzi poprzez pokolenia, utrwalony w legendach, bajkach, filmach, jako to magiczne miejsce gdzie docieramy po zwycięstwie nad przeciwnościami losu. Te szczątki "legendy świata", wciąż mnie frapują.  Pojmuję też coraz lepiej, że istnieje osoba, której ciało tworzymy poprzez wszystko co robimy. My jesteśmy tą złocistą gwiazdą, której światło odbija sie na szklanej powierzchni dając wrażenie, że jest nas wielu, bardzo wielu.

Radosław Donajski

Monolit
rdonajski@wp.pl

Monolit

Człowiek, gdy się mierzy z odpowiedzialnością dostrzega wszystko to za co nie poczuwa się odpowiedzialny w postaci czarnego monolitu. To jest prawdziwe oblicze samotności i cała ludzkość razem wzięta jest niczym kulka puchu. Ludzkość nasza jest piękną i wartościową. Tym co w nas wyzwala radość jest przestrzeń zielonej łąki, tą co zaspokaja pragnienie jest osoba z którą możemy sadzić wspaniały ogród i bliscy życzliwi nam i dziełu naszej miłości. To jest ostoja ludzkiego pierwiastka, gdzie po raz pierwszy uwaga wyżłobiła wgłębienie czyniąc człowieka. Ten, kto potrafił zjednać energie wszechświata by rodziły owoce i stworzenia pozwalając dalej im rodzić jest najbliższym kochanym i kochającym rodzicem.

Więź w ten sposób uczyniona pozwala współdzielić odpowiedzialność oddalając cień i przybliżając światło tak, iż człowiek nie zazna co to samotność. Jestem marzycielem o wielkim marzeniu, nie tracąc przy tym pamięci o jego granicy, odległej, jednak istniejącej. Gdy w środku miasta są piękne parki i zdobione domy, w jego ciele śpieszą się ludzie we wszelakich kierunkach, a na obrzeżach nędza i bród wiem, że więź została osłabiona i choć słońce świeci jednakowo zamroczenie nie pozwala posilić się jego promieniem. Tam dalej, może jest łąka, a może pustynia, ale na tej granicy zamieszkałej i wolnej przestrzeni ujawnia się stan odpowiedzialności i jakość snu-marzenia. Cierpienie i błoga przyjemność, monotonia i entuzjazm mogą pojawić się w dowolnym miejscu, jednak w środku miasta gdzie spoglądają oczy zachowuje się więcej pozorów niż na obrzeżach. Z wielką prostotą można określić aurę epoki. By sprzeciwić się samotności trzeba poruszyć marzenie, a wtedy kosmiczne plany spadną niczym kamienie tworząc drogę dla ludzkości. Tak, to jest wszystko wielkie wyobrażenie.

Jakże realna jest tęsknota za prawdziwym pięknem, za czystością i wyrazistością gdzie kontrast jest delikatny i cudownie wyważony. Zastój, wstyd przed ukazaniem wnętrza w obawie przed zdradą, nienawiść w obliczu zdrady i chęć niszczenia, obojętność gdy działanie bez względu na skutek nie daje satysfakcji, przyjaźń gdy jest się czym podzielić, miłość gdy wspólne tworzenie i narodziny - lekkie przesunięcie.